Artykuły
Galeria
Losowe zdjęcie
O nas
Linki



EKO.naszekalety.eu



HISTORIA.naszekalety.eu

Znajdź na stronie
Rozkład jazdy Busa
Pogoda
Goście
Wszystkich gości :   555995

Dziś nas odwiedziło :  104

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Weź mnie

Kategoria :  Głosy z Miasta       Data : 2014-02-24 22:13:47

Weź mnie w swe dłonie

Szeptała kusząco swym szeleszczącym głosem

Dotykaj mnie

A ja posłusznie wodziłem dłońmi po jej papierowej skórze

Głęboko w płuca wciągając odurzający zapach

Napawałem swe oczy jej najskrytszymi tajemnicami

Sunąc palcami po zgrabnych liniach

Nie zostawiaj mnie

Szeleściła swą treścią, głębią i kolorem

Więc zabrałem ze sobą

Swą najgorętszą, najwierniejszą kochankę

Książkę.

Tak mi w głowie zakwitł ten zalatujący białym kolorem wiersz a wraz z nim przyszła myśl: czy w dobie wszechobecnej elektroniki, technologii i cyfrologii książka drukowana nie ma już prawa bytu? Czy nadejdzie kres papierowym wydaniom, które zostaną brutalnie wyparte przez ebooki?

Wiem, wiem temat oklepany niczym zad przysłowiowego konia. A jednak nigdy nie zapadła rozstrzygająca w pełni decyzja. I myślę, że nigdy nie zapadnie. Ponieważ tak jak odezwie się głos za ebookami tak pewnie zaraz ktoś zakrzyknie: nie! Tylko papier!

Każdy medal ma dwie strony. Książka zapisana na „stronach” tabletu czy ipoda na pewno zajmuje mniej miejsca w torbie niż kieszonkowe nawet wydanie drukiem. No tak, ale tej drugiej bateria nie pada… No i nikt mi nie powie ze dotyk metalowej czy plastikowej obudowy jest milszy od papieru. Ponad to jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś w np. tramwaju krzyczał :”Łapcie złodzieja! Ukradł mi książkę!” Za to nie raz słyszałam: „Puść mi sygnał! Cholera ukradł mi komórkę.”

Mniej też zaboli mnie fakt wydania, powiedzmy, trzydziestu złotych na coś co po przeczytaniu postawię na regale i sięgnę po to w dowolnym dla mnie momencie. Niż wybulenie dziecięciu nawet złociszy na coś co może mi zginąć przez głupią awarię, wirusa czy brak zasilania. Że już nie wspomnę o tym, iż mogę przeczytać i ze czterdzieści stron i nie zaboli mnie głowa ani oczy (chyba, że tyczy to naszej polityki) a po przeczytaniu pięciu stron na tablecie oczy łzawiły mi jakbym na nowo przeżywała śmierć pięknej Julii (tej od Szekspira ).

A już całkiem prywatnie dodam, że gdy napisałam jakiś najmarniejszy nawet felietonik czy wierszyk czułam się fantastycznie, duma mnie rozpierała. Ale dopiero gdy wydrukowałam sobie je na domowej drukarce lub gdy ukazały się w czasopiśmie czy w przedszkolnej gazetce-dopiero wtedy- moja duma nabrała realnych kształtów.

Dlatego nie wiem jak inni, ale ja na zawsze pozostanę wierna papierowej wersji książek. Jak niewierny Tomasz-uwierzę treści jak ją dotknę.



Autor artykułu : GK




 © Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety 2018

Designed by bambynek.com