
Znowu w domu na Mickiewicza pachnie goździkami, cynamonem i imbirem. Znów w powietrzu unosi się ten nieuchwytny aromat dzieciństwa tak miękki, ciepły, otulający. Taki, który przyciąga wspomnienia, koi serca i przywraca wiarę w to, że dobro ma zawsze ludzką twarz. A czasem nawet dwie, uśmiechnięte, zmęczone i umazane lukrem.
Po raz kolejny to miejsce wypełniło się pracowitym popołudniem: stukotem misek, szelestem papierków i woreczków, cichymi rozmowami i wybuchami śmiechu. Obok zabawy pojawiły się też wspomnienia, a między nimi nieśmiałe wzruszenia. Bo jak tu się nie wzruszyć, kiedy tyle serc bije jednym rytmem?
Członkowie i Przyjaciele Stowarzyszenia Nasze Kalety znów udowodnili, że "razem" znaczy więcej. Znaleźli czas w adwentowy weekend, by przybyć na Mickiewicza i wspólnymi siłami przygotować ponad 500 paczuszek z pierniczkami , tymi cudownymi, pachnącymi domem i dobrym gestem.
Nie są może wszystkie idealnie równe, niektórym lukier kapnął odrobinę za mocno, innym za lekko. Czasem kształty bywają kapryśne, jakby same chciały mieć charakter. Ale w każdym z tych pierniczków jest coś, czego nie da się kupić ani wymusić: odrobina Waszego serca, ciepło dłoni, które je formowały, i dobre słowo, które towarzyszyło każdemu ruchowi. I śmiech.
To właśnie dlatego te małe, złotobrązowe, urocze ciasteczka trafią do potrzebujących w ramach Dzieła Świętego Mikołaja, a także do domów dziecka i szpitali powiatu tarnogórskiego, gdzie trafią do osób spędzających właśnie tutaj tegoroczne Święta Bożego Narodzenia. Bo dobro, kiedy się nim dzielimy, nabiera mocy.
Jesteście najlepsi , mówcie sobie co tam chcecie. Ja i tak wiem.
A potem? potem zasiedliśmy do pięknie zastawionego stołu. Pyszne, sycące nie tylko ciało, ale i oczy potrawy przygotował nam dzisiaj Catering Jolka. Och, było smacznie, było pięknie i tak apetycznie, że aż trudno było wybrać między robieniem zdjęć, a kolejnymi kęsami.

I znowu w domu na Mickiewicza pachnie goździkami, cynamonem i imbirem. Znowu powietrze nasycone jest magią. I znowu człowiek przypomina sobie, jak cudownie jest być razem.
I teraz jeszcze kończąc pakowanie ostatnich pierniczków myślę, ze wzruszeniem, jak to dobrze, że jesteście.
Wiecie, rodziny się nie wybiera, ale przyjaciół tak.
Dziękuję, że mnie wybraliście.





